2005-08-13 00:14:02 >> droga ku czystemu uczuciu... droga na szczyt
Nemisie... Ganda'Nemisie... otwórz oczy... prosze obudź się... - jej słowa stawały się coraz bardziej nerwowe - Nemisie dałam ci to czego chciałeś... Nemisie! - krzyk świetlistej postaci rozpływały się po kołyszących trawach tundry... - Nemisie... - powiedziała kobieta ze zrezygnowaniem - jej głos załamał się wypowiadając jego imię... piękna jak brzask poranka, czysta jak krystaliczne źródło u stóp gór Piermontu... jej łzy spływające po policzku jak najczystszy eliksir prawdy i zrozumienia, jej oczy niczym skupiska niespełnionych marzeń, pragnień i rządz... to wszystko wołało "Abnisie"... mężczyzna słyszał jej słowa, chciał otworzyć oczy ale było coś, co nie pozwalało mu tego zrobić, coś tak potwornie silnego, coś tak ponad niego... "Ganda'Nemisie, śpij, śpij Nemisie" usłyszał i uspokoił się, rozpoznał głos kobiety "Śpij, kochany"... Zasnął, poddał się dziwnemu pędowi w ciemność, nagle zapragnał całym sercem stać się z nią jednością - "Śpię królowo" - powiedział - "Nie martw się ja tylko śpię"... Łzy miarowo uderzały o skóre jego przedramienia, mglista sylwetka stawała się wyraźniejasza z każdą sekundą, z każdą sekundą bez niego... zimno - to uczucie towarzyszyło jej cały czas - chłód w jej idealnych dłoniach powoli wraz z krwią wędrował dalej i dalej, czasem kłując delikatnie kolejne zakończenia nerwowe... światło księżyca odbijało się od kropli nektaru który siłą wydzierał się jej oczom, jej łzy były coraz realnijsze, cała była realnijsza, ożyła, ze sfery marzeń swego stworcy, Nemisa, z jego snów i próśb do nieznanego stówrcy - ożyła... wzięła jego życie, jego siłę, zrodziła się z jego pragnienia, pragnienia istoty idealnej... załkała znów, na nowo lecz teraz czuła swe łzy, czuła powietrze, oddychała nim i napawała się tym pięknym pierwiastkiem dzięki któremu żył jej pan, jej władca, jej stwórca... - Mój dar Nemisie był niczym wobec twojego... niczym ponad to plugawe życie pełne goryczy i wyrzutów sumienia... niczym... niczym byłam, niczym jestem i w nicości cię odnajdę... -
skomentuj (0)
2003-08-14 04:30:10 >> ... dar ...
Patrzyla na spiacego mezczyzne. Po jej bladych policzkach splywaly delikatne lzy. W swietle ksiezyca jej twarz wygladala jakby byla pokrya szlachetnymi kamieniami. Stala wsrod traw, tak rzeczywista, tak materialna choc zwiewna jak poranna mgla. Drzala. W jej oczach widac bylo strach i troske. "Oddalam ci czesc siebie... cos czego nie wolno mi bylo dac... docen ten dar... Abnis twa zguba moj aniele". Powoli oddalila sie od mezczyzny i rozplynela sie w wsrod stepowej roslinnosci.
skomentuj (7)
2003-08-12 05:10:14 >> ... sen ...
Kilka godzin trwala podroz nim Ganda'Nemis mogl spoczac obok ogniska. Byl wyczerpany upalem. Jak na jego 28 lat wyprawa ta byla nie malym wyzwaniem. Teraz odpoczywal ogrzewajac sie i patrzac na niebo. Ksiezyc blyszczal na niebie przez co oswietlal jasno rowniny pod Rhodes. "Dosc podziwiania swietlistych drog Nemisie" powiedzial w myslach "jutro czeka cie nowy szlak, gorski szlak, trudny szlak". Polozyl sie obok dogasajacych zdzbel uschnietej trawy. Tu na rowninie trudo o cos na opal a trawa nie na dlugo starcza. Zabezpieczywszy karabin owinal sie szczelnie kurtka i oparl glowe na plecaku. Strudzony calym dniem marszu blyskawicznie odplyna na szerokie wody oceanu snow... - Ganda'Nemisie - uslyszal glos - Ganda'Nemisie - powtorzyla ta sama osoba. Glos nalezal do kobiety. Wstal i rozejrzal sie do okola. - Wyjdz z ukrycia kimkolwiek jestes! - krzyknal. Nieopodal, sposord traw wylonila sie smukla kobieca sylwetka. Szla powoli jakby akcentujac kazdy krok i nadajac mu jakis niepowtarzaly urok. Staral sie dojrzec jej twarz lecz ona pomimo ostrego ksiezycowego swiatla pozostawala w ciemnosci. - Kim jestes ? - spytal stanowczym tonem. Prawa reka szukal karabinu opartego o plecak. - Ja ? - odrzekla kobieta. - A widzisz tu kogos innego - skwitowal ironicznie Nemis. - Jest nas wiele, wiele wiecej niz moglbys sobie wyobrazic... - wyszeptala - uwazaj na Erne czlowieku, nie daj sie zwiesc mitom, nie odmawiaj Abnis... zrob to dla swojego dobra, ocal swe zycie - powiedziawszy to kobieta zblizyla sie do niego. Ujrzal jej twarz, jej piekna twarz. Czarne wlosy splywaly wzdluz twarzy i zalotnie ocieraly sie koncowkami o jej nagie ramiona. Oczy wyrazaly stanowczosc i cos czego nie rozumial... troske? Usta pozostawala caly czas zamkniete a ich ksztalt wydawal sie byc idealny. Zblizyla je do jego twarzy. Nemis oczarowany pieknem kobiety przestal szukac broni. Stal i patrzyl. Patrzyl. Usmiechnela sie lekko do niego by po chwili zblizyc swe usta i obdarowac go delikatnym pocalunkiem. Cos dziwnego przeszlo przez cale jego cialo, cos czego nigdy nie czul. - Bezpiecznego szlaku Ganda'Nemisie - powiedziala kobieta i delikatnie jak mgielka odleciala wraz z delikatnym nocnym wiatrem... Zachlysnal sie powietrzem. Siedzial obok dogasajacych traw a wokol nikogo nie bylo. Rozejrzal sie uwaznie. Nic. "Sen?" spytal sam siebie. "zguba dzieki Abnis?" powtorzyl zdziwiony. Spojrzal na ksiezyc. Byl jeszcze wysoko. "Spij Nemisie, jutro czeka cie rownie ciezki dzien" polozyl sie ostroznie na ziemi. Zamknal oczy. -Moj demon... on... ona kroczy tuz zamna - Trawy ugiely sie pod mocniejszym podmuchem mroznego gorskiego powietrza.
skomentuj (1)
Ciekawe strony
ICO - Imeprial City Online
Bastion - bastion polskich fanów SW
Photoshop - najlepszy polski serwis
Crowsite - nieoficjalna krucza stronka (The Crow)
Inne blogi
Firesparkle
Ptashysko
Biala-Ciemnosc
Fora
Darkness - forum muzyczne z elementami RPG :)